Sny kontrolowane a wyjście z siebie. Kto chce niech się śmieje. Dziś w śnie odwiedziłem plac, który widzicie na screenie. Zazwyczaj gdy śnię to kreuję swój własny świat tak jak mi się podoba. Dziś znalazłem się w tym miejscu. Jeszcze nie wiem dokładnie w jaki sposób, lecz wszystko było bardziej realne. Stanąłem przed tablicą z adresem ulicy i starałem się zapamiętać. Podobno czytanie w snach idzie bardzo opornie i to prawda skupić się nad adresem jest cholernie trudno. Chodząc tak jakiś czas postanowiłem to zapamiętać szukałem tabliczki z wielkimi literami, gdy ją znalazłem głośno powtarzałem adres aby gdy się obudzę sprawdzić czy istnieje. Jakiś gość(?) poprawił mnie jak to się czyta i odszedł a ja, i tak nie spamiętałem wymowy ale literki NEUNER CYRKIEL łatwiej było zapamiętać cyrkiel niż Zyrkiel. Zapamiętałem szczegóły takie jak brama z orłem przed, którą stałem dość długo czy ulice w pobliżu. Był poranek a dodam, że śniłem przed godziną ósmą. Obudziłem się, odpaliłem kompa i zabrałem się za poszukiwania. Google znalazł ulicę, patrząc na mapę jeszcze nie dowierzałem. Widząc parki w pobliżu pomyślałem, że to to miejsce ale czy na pewno niedaleko wyjścia z jednego z budynków jest taka brama jak mi się śniła. Zacząłem wertować wszystkie panoramy w okolicy na mapie. I proszę jest i brama przez którą przechodziłem. Wyjście z ciała duchem jest możliwe, tylko teraz nie zmarnować tej zdolności... Niektóre książki mówią, że od podróży do czytania myśli jest mały kroczek. Tylko jak to jest czytać myśli ludzi? Jest wyzwanie na które zawsze znajdę czas. Sen to podstawa a ja zawsze chciałem zwiedzać świat.
PS wszedłem do jakiegoś domu aby sprawdzić czy się da, za zbite coś z kwiatem i zawinięty dywan przepraszam, potknąłem się.
sobota, 7 września 2013
piątek, 6 września 2013
Piątek
Co napisać w piątek. Normalni ludzie imprezują w piątkowy wieczór. Nie ja, ja dziś zbieram siły po całym tygodniu. Cieszę uszy muzyką płynącą z głośników w mym pokoju, coś czego mi brakowało od tygodnia. Codziennie tylko praca i praca. Pobudka o 4:45 a ostatnio sam się budzę już o 4:15. nie wiem co mam ze sobą robić w nocy. Wstaję siadam na łóżku i wyczekuję budzika w telefonie. Wybiegam z domu nie jedząc śniadania. Później od 5:55 przed komputerem w pracy zbieram się do śniadania które wypada mi jakoś około godziny 13 bo jakoś wcześniej nie odczuwam głodu, a nawet jeśli nie odczuwam to jem z przymusu bo chyba trzeba coś jeść. Siedzący tryb pracy do tego stres z goniącymi terminami oddania dokumentacji. Jeszcze daję radę. Tylko czy tego chcę czy chcę takiej pracy w której żyję. Poznałem w niej wielu wspaniałych ludzi. Pracuję od niedawna ale po 10h dziennie z jedną ekipą tworzy z nas rodzinę. Może zbyt szybko pochodzę do tego z takim słowem "rodzina" po prostu chcę wyrazić, ze jesteśmy an siebie skazani i lepiej się dogadywać. W pokoju mamy ludzi naprawdę zajebistych i uśmiechniętych. Z moich obserwacji wynika, że jestem w najlepszym zespole co bardzo mnie cieszy. Uczę się swoich obowiązków w miarę szybko jak to jest naprawdę nie wiem. Jeszcze nie zawaliłem żadnego zadania, może przez ograniczoną odpowiedzialność która zostaje nałożona na mnie przy wykonywaniu danego zadania. Początki są trudne, ale wszyscy pomagają abym w miarę szybko sam zaczął ogarniać. Od wczoraj mamy nowego. Dziś to ja pomagałem przy czymś gdy ten nie wiedział co i jak a ja bylem w stanie pomóc. To fajne uczucie móc się wykazać. Praca a kontakty międzyludzkie. Praca jest czasem stresująca, ale to nic. Wychodząc z niej uczę się zapominać o wyzwaniach, które to mam zaplanowane na dzień. Moja ukochana ma mi czasem za złe, że nie dzielę się tym co u mnie w pracy. Jedyne o czym wspominam to relacje z kolegami z firmy. Uciekam jak się da od tematów, które mnie denerwują, po pracy odpoczywam, oczyszczam umysł i przechodząc przez bramę po swojej zmianie mówię sobie, wszystkie zmartwienia zostawiam tam gdzie ich miejsce wrócę do nich następnego dnia i je pokonam. Przekraczając bramę w mych myślach jest już tylko Ona. Uśmiech wita na mej twarzy gdy pomyślę sobie o naszym spotkaniu. Każdego dnia rozgrzewa mnie coraz bardziej, jest moim Słońcem an niebie i powoduje, że coraz bardziej ją kocham, tak jak słońce z każdą chwilą sprawia, ze nasza skóra jest coraz bardziej brązowa. Dziś pojechała do siebie do domu do rodziny, ja do siebie. Spotkaliśmy się na 30minut po naszej pracy, wsiadła w pociąg a ja już zacząłem tęsknić. tak jak skóra musi odpocząć od promieni słońca tak my musimy złapać oddech, później spotkania są bardziej. Hehehe no są bardziej :) Dom, a w nim to co zawsze nuda. Jutro zabiorę się za ogarnianie tego co nabałaganiłem przez tydzień. Może i mam kupkę ciuchów do prania na podłodze, ale w jednym miejscu. Posprzątam i zabiorę się za siebie. W tygodniu po pracy biegam po 20 minut. Nie jest to dużo, ale po całym dniu siedzenia na dupsku to już jest wystarczająca dawka ruchu zapobiegająca zawałowi. A o kondycję trzeba dbać aby być wstanie, wstanie dojść rano, rano na przystanek. Jak wspominałem, jutro pranie i pisanie. Pora napisać list, a może uczynię to jeszcze dziś. Wieczorem się lepiej myśli... Taaak to jest myśl, zatem łapię się za pióro.
Pozdrawiam :)
PS niech nigdy praca nie przysłania Wam życia
Pozdrawiam :)
PS niech nigdy praca nie przysłania Wam życia
wtorek, 3 września 2013
Tęcza w szarym świecie
Ahh miało być dużo napisane... Tyle myśli, przejdę jeden raz do sedna.
Kocham Ją najmocniej na świecie.
Kocham Ją najmocniej na świecie.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
"Wina TUSKA!!!"
"Wina TUSKA!!!" Tymi słowami zakończył się wczorajszy koncert w Chojnicach. Kate Ryan znana z między innymi utworów takich jak Voyage Voyage czy Ella, Elle l'a miała możliwość doznania niebywałej gościnności ze strony naszych rodaków. O tym za chwilę. Jaki już wspomniałem koncert, i ja na nim byłem.
Bilety w przystępnej cenie dla setek ludzi i różne atrakcje na placu w Chojnicach. Będąc ze swoja lubą w tłumie gapiów ocenialiśmy występujące wcześniejszą porą miss nie wiem czego. Chojnic czy Polski jeden pies bo wyniki były ustawione albo wcześniej znane aby ładnie wypadły. Moim zdaniem były znane tylko tym kandydatkom, które wygrały. Albo w zasadzie tym które dały z siebie wszystko. Pewien Włoch, nie pamiętam nazwiska, miał przyjemność prowadzić tę wspaniałą zabawę. Dziewczyny stały ładnie w oczekiwaniu na werdykt jednak ich mowa ciała, a konkretniej wybranych kandydatek, które wygrywały, zdradzała, że to właśnie ona ma wygrać. Objawiało się to w różny sposób. na tle pozostałych kandydatek było i widać dominującą pewność siebie, czy niecierpliwość mówiącą "ej teraz ja, już teraz chcę wyjść po nagrodę". Ostatnia kandydatka która miała odebrać największą nagrodę nie mogła się powstrzymać od swojego uśmiechu który odbiegał od reszty pięknych panienek. Szkoda, że nie wygrała kandydatka którą typowałem. Troszkę zasmucił mnie fakt wciskania ludziom kitu, jednak może tylko kilka osób potrafi czytać z mowy ciała. Książki Paul'a Ekman'a są chyba najlepszym źródłem dla dociekliwych badaczy spisków między ludzkich. Ale nie o tym. Po rozczarowaniu jakie doznałem przyszłą kolej na koncert. Wykonawcy różni. Głownie darcie mordy. Wyjątkiem był LEMON, który przedstawił dwie piosenki, które, UWAGA, miały SŁOWA. A nie jakieś tam durne "eelllo łeeoo heejjooo". A może jeszcze nie dorosłem do tej muzyki. Pora na bis i głośniki szlak trafił, czy głośniki to nie wiem ale 40minut grzebali się z naprawą. Ludzie zniecierpliwieni i mimo próśb nie wyszli zaśpiewać jeszcze raz bo pora na GWIAZDĘ. Kate wyszłazaśpiewała z trzy piosenki i huk...cisza......Ludzie mieli dość. Niedziela, późna pora, po 22 to pewnie jakiś żartowniś zarządził ciszę nocną. I większość zaczęła się zbierać. Moja ukochana i ja też. Przede mną 5h snu i podróż pociągiem do pracy. Gdy wychodziliśmy przez bramki ochrony usłyszałem głośny okrzyk "Wina TUSKA!!!" Rozbawiło mnie to i dlatego ten wpis. A no i miałem się pochwalić, pracuję. Więcej nie powiem bo prawo mi zabrania. A, że prawo jest napisane tak aby jak najwięcej mogą kraść ci co mają więcej... Ehh demokracja, nawet z tego nie potrafimy zrobić użytku. Chciałbym referendum o tajności zarobków, może wtedy pracodawcy zaczęliby walczyć o pracowników. WRÓĆ pracownicy by mogli wybrać sobie odpowiednie stanowisko do swoich kwalifikacji. Ale jak mawiają pijaczki z moich okolić, oni mnie mogą przegłosować bo ich jest dwóch. A socjal to najlepsze wyjście w tym kraju jeśli ktoś jest mało wymagający. Tylko ja jakiś takiś spaczony jestem i chcę piąć się w górę po drabinie bogactwa aby zapewnić dobrobyt rodzinie. Czy to źle? I dlaczego mam utrzymywać nierobów?
Bilety w przystępnej cenie dla setek ludzi i różne atrakcje na placu w Chojnicach. Będąc ze swoja lubą w tłumie gapiów ocenialiśmy występujące wcześniejszą porą miss nie wiem czego. Chojnic czy Polski jeden pies bo wyniki były ustawione albo wcześniej znane aby ładnie wypadły. Moim zdaniem były znane tylko tym kandydatkom, które wygrały. Albo w zasadzie tym które dały z siebie wszystko. Pewien Włoch, nie pamiętam nazwiska, miał przyjemność prowadzić tę wspaniałą zabawę. Dziewczyny stały ładnie w oczekiwaniu na werdykt jednak ich mowa ciała, a konkretniej wybranych kandydatek, które wygrywały, zdradzała, że to właśnie ona ma wygrać. Objawiało się to w różny sposób. na tle pozostałych kandydatek było i widać dominującą pewność siebie, czy niecierpliwość mówiącą "ej teraz ja, już teraz chcę wyjść po nagrodę". Ostatnia kandydatka która miała odebrać największą nagrodę nie mogła się powstrzymać od swojego uśmiechu który odbiegał od reszty pięknych panienek. Szkoda, że nie wygrała kandydatka którą typowałem. Troszkę zasmucił mnie fakt wciskania ludziom kitu, jednak może tylko kilka osób potrafi czytać z mowy ciała. Książki Paul'a Ekman'a są chyba najlepszym źródłem dla dociekliwych badaczy spisków między ludzkich. Ale nie o tym. Po rozczarowaniu jakie doznałem przyszłą kolej na koncert. Wykonawcy różni. Głownie darcie mordy. Wyjątkiem był LEMON, który przedstawił dwie piosenki, które, UWAGA, miały SŁOWA. A nie jakieś tam durne "eelllo łeeoo heejjooo". A może jeszcze nie dorosłem do tej muzyki. Pora na bis i głośniki szlak trafił, czy głośniki to nie wiem ale 40minut grzebali się z naprawą. Ludzie zniecierpliwieni i mimo próśb nie wyszli zaśpiewać jeszcze raz bo pora na GWIAZDĘ. Kate wyszłazaśpiewała z trzy piosenki i huk...cisza......Ludzie mieli dość. Niedziela, późna pora, po 22 to pewnie jakiś żartowniś zarządził ciszę nocną. I większość zaczęła się zbierać. Moja ukochana i ja też. Przede mną 5h snu i podróż pociągiem do pracy. Gdy wychodziliśmy przez bramki ochrony usłyszałem głośny okrzyk "Wina TUSKA!!!" Rozbawiło mnie to i dlatego ten wpis. A no i miałem się pochwalić, pracuję. Więcej nie powiem bo prawo mi zabrania. A, że prawo jest napisane tak aby jak najwięcej mogą kraść ci co mają więcej... Ehh demokracja, nawet z tego nie potrafimy zrobić użytku. Chciałbym referendum o tajności zarobków, może wtedy pracodawcy zaczęliby walczyć o pracowników. WRÓĆ pracownicy by mogli wybrać sobie odpowiednie stanowisko do swoich kwalifikacji. Ale jak mawiają pijaczki z moich okolić, oni mnie mogą przegłosować bo ich jest dwóch. A socjal to najlepsze wyjście w tym kraju jeśli ktoś jest mało wymagający. Tylko ja jakiś takiś spaczony jestem i chcę piąć się w górę po drabinie bogactwa aby zapewnić dobrobyt rodzinie. Czy to źle? I dlaczego mam utrzymywać nierobów?
niedziela, 11 sierpnia 2013
Wynagrodzenie
Zakład Utylizacji Szmalu dopada każdego uczciwie pracującego w Polsce. Bardzo to smutne, bo niby dlaczego ja mam utrzymywać wszystkich nierobów. Wszystko tylko po to aby mnie później utrzymywali młodsi. Cóż za bezsens, w kraju wolnym każdy powinien być odpowiedzialny za siebie i sam sobie powinien odkładać pieniądze na przyszłość. Tymczasem ludzi traktuje się jak małe dzieci zapewniając im "dobrobyt". Jestem święcie przekonany, że pieniądze które idą w błoto sam bym lepiej zainwestował. Przypomnieć pragnę, że odkładanie miesięcznie 100zł na oprocentowanie 3% w skali 3 miesięcy i opłatach za prowadzenie konta daje nam po 30 latach ponad milion na koncie teraz liczbowo 1 000 000Zł. Emerytura piękna i kasa sama rośnie. Cóż, trzeba napisać pismo o chęć wypisania się ze złodziejskiej instytucji która przymusem/podstępem okrada nas obywateli, poczekać na odpowiedz (oczywiście negatywną) i pozwać ich do sądu. Walka z wiatrakami, ale niech te ekhmm wiedzą, że ludziom się to nie podoba. Szkoda tylko, że wojujących jest tak mało. Instancja po instancji, szczebelek po szczebelku coraz wyżej i wyżej i trzeba tą spalarnię pieniędzy roznieść w pył. Tak na marginesie dodam, że zaczęły się plany budowy nowej siedziby ZUS za którą zapłacimy wszyscy. Chorej biurokracji mówię Nie. Koniec wakacji, od poniedziałku do pracy. Po kilku miesiącach starań do dobrej firny w końcu jest moja upragniona posada. Zobaczymy jak pierwszy dzień zleci. Poniedziałek, środa praca i weekend chwila na złapanie oddechu w nowym medium.
wtorek, 30 lipca 2013
To nie była zwykła burza
Dziś w nocy była burza. Jedno z najpiękniejszych zjawisk pogodowych jakie przychodzi nam obserwować podczas pobytu na Ziemi. Gdy burza szaleje za oknem ja mogę spać i nie budzić się. Jednak nie dziś. Odgłosy dobiegające zza okna przeistaczały się w nakładające się i gasnące huki. Coś na kształt sinusoidy ze stałymi odstępami w czasie. Obudziłem się i z początku myślałem, że to szalony sen naukowca. Jednak nie, rozbudzony usiadłem na łóżku zacząłem przysłuchiwać się odgłosom natury. Tylko czy to jeszcze naturą można nazwać. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się abym słyszał tak w miarę możliwości z aproksymowane do sinusoidy huki, gdzie po serii błysków niczym paparazzi jest ciemność i za chwilę kolejny cykl. Umysł nie dawał mi już spać. Położyłem się i zacząłem rozmyślać. Może to sprawka DARPA o której antenach się za dużo nie mówi a która z łatwością wywołuje trzęsienia ziemi. Dla krótkiego wyjaśnienia, anteny tej jednostki wojskowej są wstanie wygenerować sygnał nadawczy o takiej częstotliwości który odbija się od stratosfery tworząc zorze polarne. Sygnał o odpowiedniej mocy i częstotliwości jest wstanie przenikać przez wszystko. Pomysł wykorzystany został do przekazywania informacji łodziom podwodnym, ponieważ tam najtrudniej jest go dostarczyć. Każda antena to swego rodzaju mikrofalówka przy jednej może to jest nieodczuwalne jednak przy kompleksie anten z tak dobranymi częstotliwościami, że nachodzą się na siebie w jednym miejscu powstaje nasilenie sygnału co można wykorzystać do tymczasowego wprawienia w ruch cząsteczek wody. Zasady działania mikrofalówki nie będę przybliżać. pewnym jest fakt, że teoretycznie przy dokładnych obliczeniach jesteśmy wstanie w dowolnym miejscu na świecie dokonać interferencji fal które mogą wstrząsnąć niebem i przyśpieszyć przepływ prądu elektrycznego. Leżałem tak i wymyślałem coraz to nowe teorie dlaczego okresowość jest aż tak dokładna. Drugim z pomysłów jaki przyszedł mi na myśl było stworzenie idealnej mapy 3D ziemi. Nasze budynki i wszystko co w nich jest zawarte. Niedawno przeczytałem, że wszystkie sterowniki do gier typu Projekt‑Natal czy Wii odejdą w zapomnienie bo jakiś Japoniec wymyślił możliwość sterowania wszystkim za pomocą rutera w domu bez żadnych pilotów. Biorąc pod uwagę, że to co ma wojsko w porównaniu do wiedzy zwykłych ludzi jest różnicą pewnie jakiś 10lat to TO może być prawda. I przy odpowiedniej konfiguracji odczytu błysku pioruna do sygnału przez niego wyemitowanego i odbitego można uzyskać piękną siatkę przestrzenną naszych terenów. Potrzebna tylko odrobina chęci i góra kasy. A być może to tylko moje senne przemyślenia.
niedziela, 28 lipca 2013
Chwila na oddech
Dzień upalny, pogoda dopisuje. Słońce przez większość dnia a teraz chmury i całe szczęście ile możne wytrzymywać to 39*C. Jaka pora roku taka pogoda, lato a ja zawsze ubiłem zimę za jej szare kolory. A teraz to sam nie wiem co lubię bardziej. Będąc zawsze szarym człowieczkiem, marudą i krytykiem, zima najbardziej oddawała moje uczucia. A może i samego mnie. Bałwan, nadęty arogant. Dziś z trudem łapiąc oddech przy męczącej podróży do kuchni po szklaneczkę zimnego napoju uświadomiłem sobie, że dziś łapię oddech w którym czegoś mi brak. Mam dzień wolny, od wszystkich i od wszystkiego. Ukochana wyjechała na dwa dni a ja załatwiając sprawy na miejscu zmuszony zostałem do ich dopełnienia i rozłąki. Dwa dni a mi jej brak. Kontakt mamy na bieżąco bo od czego są te wszystkie komunikatory, ale to nie jest to samo co face to face. Teraz piszę przy muzyce gdzie główne skrzypce odgrywają właśnie skrzypce przy akompaniamencie fortepianu. Dobrać odpowiedni utwór do tej chwili jest naprawdę trudno. Jestem wesół, że odpoczynek ogarnął me ciało i duszę jednak odczuwam smutek bo dziś nic konstruktywnego nie zrobiłem. Upał nie pozwala na nic. Nawet grać się nie da bo pad lepi się do łap a tworzenie większego przemyślenia sprowadza się do bełkotu. Dlatego póki nie opadnie temperatura a me serce nie zacznie normalnie bić zaprzestaję tworzenia tekstów. Haha nie cieszcie się złowrodzy, dziś wieczorem coś jeszcze naskrobię. Dziś o 16:10 nad morzem pogoda taka :P
Chmurki i upał prawie jak u mnie 270km od brzegu morza gdzie zostało wykonane to foto.
Pozdrawiam i życzę ładnej pogody.
Chmurki i upał prawie jak u mnie 270km od brzegu morza gdzie zostało wykonane to foto.
Pozdrawiam i życzę ładnej pogody.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






